W odpowiedzi na moją interpelację, jaką otrzymałam od sekretarza stanu w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych pana Jacka Taylora z pismem znak: BO/x/0701/18/98, nie znajduję szczegółowych odpowiedzi na wszystkie moje

Interpelacja w sprawie przyznania uprawnień osobom represjonowanym - ponowna

   W odpowiedzi na moją interpelację, jaką otrzymałam od sekretarza stanu w Urzędzie do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych pana Jacka Taylora z pismem znak: BO/x/0701/18/98, nie znajduję szczegółowych odpowiedzi na wszystkie moje pytania, a tym samym wyjaśnienia są niepełne.    Na udzielenie odpowiedzi na interpelację złożoną w dniu 23 września br. zmuszona byłam oczekiwać blisko 50 dni poza ustawowy i regulaminowy termin. Przypuszczałam więc, że dzięki temu otrzymam odpowiedź, w której znajdę kompetentne, szczegółowe i dokładne wyjaśnienia. Tymczasem odpowiedź udzielona przez sekretarza stanu pana Jacka Taylora nie zawiera wielu danych i jest napisana językiem utrzymanym w złośliwym tonie, jakim nie powinien posługiwać się przedstawiciel polskiego rządu w stosunku do posła na Sejm RP. Większość informacji przedstawionych mi można znaleźć w podręczniku do historii przewidzianym w programie szkół średnich. Odpowiedź zawiera elementy publicystyki dziennikarskiej, przechodzącej momentami w polemikę. Pragnę zauważyć, że nie jestem pierwszym posłem opozycji tak potraktowanym przez pana ministra Jacka Taylora.    Swoją interpelację oparłam o posiadane informacje, że w przeciągu ostatniego roku urząd kierowany przez pana Jacka Taylora przyznaje uprawnienia osoby represjonowanej ludziom, którzy w 1945 r. zostali wywiezieni przez Armię Radziecką za kolaborację z hitlerowskimi organami represji. Prosiłam o odpowiedź, czy pan premier wie o tym, że takie sytuacje mają miejsce. W odpowiedzi pisze pan minister Taylor, że ˝Urzędowi nie są znane przypadki przyznania uprawnień osoby represjonowanej ze strony władz ZSRR ludziom, którzy wcześniej dobrowolnie współpracowali z niemieckim aparatem represji i organami bezpieczeństwa˝. Pisze pan minister również, że takie przypadki mogły się zdarzyć jedynie w wyniku oszustwa. Pytam więc, czy urząd naprawdę nic nie wie o takich przypadkach? Informując mnie przecież o ˝możliwości oszustwa˝ pan minister Taylor daje do zrozumienia, że nie jest pewien, czy takie sytuacje rzeczywiście nie mogłyby mieć miejsca.    Z dużym zdziwieniem przyjmuję propozycję złożoną mi przez pana ministra, zmierzającą do tego, abym została informatorem urzędu. Jak wspomniałam w pierwszej interpelacji, uważam, że Departament Weryfikacji urzędu jest tak dobrze rozbudowany, że nie powinno być w urzędzie problemów ze sprawdzeniem, komu się uprawnienia przyznaje, chyba że to gęste sito weryfikacji ma zastosowanie wyłącznie w stosunku do ˝utrwalaczy władzy ludowej˝.    Pisze pan minister, że jest pod dużym naporem i presją środowisk związanych z ˝utrwalaczami˝. Czy pan minister się dziwi? Nikt nie zmuszał pana do objęcia kierownictwa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Presja ta miałaby się objawiać żądaniem jak najszybszego zakończenia wielu spraw związanych z odbieraniem uprawnień, a tymczasem urząd musi przestrzegać ˝wszelkich nakazanych prawem procedur˝ - pisze pan minister. Nie zawsze przestrzega. Przykład. Decyzją z dnia 26 listopada 1998 r. urząd odebrał uprawnienia kombatanckie panu Kazimierzowi Bitnerowskiemu zamieszkałemu w Zawierciu. Informując o tym fakcie senatora RP pana Ryszarda Jarzembowskiego (zainteresowanego sprawą) pismem z dnia 2 grudnia 1998 r. pan kierownik urzędu poinformował pana senatora, że pan Kazimierz Bitnerowski nie skorzystał z prawa odwołania. Skąd w tej konkretnej sprawie kierownik urzędu wiedział w dniu 2 grudnia, że osoba, której urząd odebrał uprawnienia nie odwołała się, choć termin 14 dni mijał około 13-14 grudnia. Jest to jeszcze jeden przykład na niczym nie dający się wytłumaczyć pośpiech związany z odbieraniem uprawnień kombatanckich osobom, które pan kierownik Taylor nazywa potocznie ˝utrwalaczami˝. Z tego co wiem, nie jeden.    W mojej interpelacji nie wspominałam nic o kolaborantach, jak pan minister Taylor to ujął: sowieckich. Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego aż tak wiele linijek zapisał pan minister o tym, jakie to problemy czekają urząd w związku z obowiązkiem odbierania uprawnień kolaborantom sowieckim?    Pan minister Taylor napisał również: ˝Można mieć zastrzeżenia co do rozstrzygnięć w sprawach weryfikacyjnych utrwalaczy władzy ludowej z lat 1993-1997˝. Co przez te słowa rozumie pan minister? Jest to podważenie powagi urzędu z okresu kiedy pan Jacek Taylor nie był jego kierownikiem. W tym okresie był pan minister posłem i przysługiwało mu konstytucyjne prawo wyjaśniania wszelkich wątpliwości np. w drodze poselskiej interpelacji.    Poseł Maria Gajecka-Bożek    Zawiercie, dnia 28 grudnia 1998 r.

Kategoria debaty: minister przez urzad urzedu taylor




lektury sensacja 2000 fraszki ubezpieczenia Budowanie